Święta z mBankiem: blokada karty w prezencie dla 10-letniego klienta

Krótka historia o tym jak mBank mi ładnie na święta podziękował za 10 lat korzystania z ich usług i przez niekompetencję pracownika mLinii doprowadzili do zastrzeżenia mojej karty płatniczej praktycznie odcinając mnie od moich własnych pieniędzy. Nie jestem specem od spraw bankowych, ale w moim przekonaniu jeśli trzymam pieniądze w banku i bank owy nimi obraca, to spodziewałem się, że w razie problemów rzetelnie mi pomogą i poprowadzą przez niejasności. O ja naiwny…

Chronologia (wszystko 1 grudnia):

Jakoś koło godziny 16 zaglądam przelotem do placówki mBanku na Straszewskiego (Kraków), zawadzam o wpłatomat i przy okazji podpytuję Panią gdzie znajduje się nowa karta debetowa do mojego konta, bo obecna ma termin do końca grudnia, a następnej widzę, że nie widzę. Okazuje się, że karta po raz kolejny poszła na adres zameldowania zamiast korespondencyjny, choć już poprzednio (gdy kończyła mi się stara) był ten sam problem i celowo dbałem o aktualność korespondencyjnego, a na adres zameldowania nic nie poradzę, bo nikt mnie nie zamelduje w wynajmowanym mieszkaniu. Niestety jak widać to nie dotarło i karta znowu poszła generalnie do śmieci.

Nie podjąłem jeszcze w tym momencie żadnej decyzji, podziękowałem za informację. Najpierw zacząłem orientować się, czy jest jakakolwiek szansa, że kartę jakoś odbiorę (~170 km). Finalnie okazało się, że nie, ale uznałem, że zajmę się tym później i spróbuję może powalczyć w systemie transakcyjnym albo na mLinii.

Jakoś koło godziny 18 robiąc różne zakupy na mieście nagle w jednym, drugim, trzecim sklepie odrzucają mi transakcje kartą. Szybko okazuje się, że została zablokowana ze względów bezpieczeństwa (powiadomienie m.in. mailowo). Przerażenie, bo dopiero o karcie rozmawiałem i zacząłem się zastanawiać, czy coś aby nie namieszali na Straszewskiego. Telefon na mLinię, ale bez telekodu nic nie załatwię nawet mając numer identyfikacyjny blokady – nawet nie dowiem się o co chodzi. Za to dowiedziałem się, że jak podam PESEL to Pani mi powie jak się nazywam 🙂 Jako że takie tajne informacje już posiadam, to podziękowałem 🙂 Telekodu przy sobie nie noszę (moja wina), jestem na mieście, już bez dostępu do kasy. Cóż – odwrót taktyczny do domu.

18:53 dzwonię z domu wyposażony w telekod, z inną miłą (miłą, ale jak się zaraz miało okazać – mało zorientowaną) Panią szybko ustalam, że nie wiadomo o co chodzi, ale blokadę mi zdejmie, na Straszewskiego są niewinni, zbieg okoliczności. Do tego momentu jest OK, dalej zaczyna się kosmos.

W trakcie trwania rozmowy przy okazji jak już i tak zostałem zmuszony sytuacją do kontaktu z mLinią – mówię też o temacie nowej karty debetowej do konta, która miała przyjść jako kolejna, bo obecna mi się kończy, ale trafiła pod adres zameldowania, pytam co mam zrobić z tym fantem?
– dowiaduję się, że nie mogę złożyć wniosku o kartę, jeśli nie usunę tej wysłanej, wysłaną mam aktywować i dopiero w systemie transakcyjnym się jej pozbyć,
– ja mówię, że karty nie odbiorę, bo nie mam jak, to oni mi wysłali na zły adres, choć dbam o aktualizację korespondencyjnego, nie ma fizycznie takiej możliwości, abym jechał pół Polski za kartą, nie wiem czy można aktywować bez fizycznego dostępu (chyba nie bardzo?)
– Pani powiada, że OK, to ona zablokuje teraz,
– mam wątpliwości, pytam m.in. czy blokada tej nowej wysłanej karty nie zablokuje mi obecnej oraz np. czemu karty mają te same numery, mówię nawet w pewnym momencie prosto z mostu, że coś tu się nie zgadza,
– Pani uspokaja, tak ma być, w systemie widzę tylko nową kartę, tej starej już nie, Pani ma te karty osobno, zablokuje mi tylko nową, obecna, z której zdjęła mi chwilę temu blokadę bezpieczeństwa – będzie działać,
dopytuję, czy na pewno obecna karta będzie działać? słyszę – tak, będzie,
– no to robimy, sprawa rzekomo wyprostowana, mam sobie złożyć sam wniosek przez system transakcyjny, bajka.

Schodzę do sklepu sprawdzić obecną kartę: odmowa, szybka kontrola w transakcyjnym: karta zastrzeżona.

Dzwonię znowu na mLinię o 19:23, odbiera facet i sprawdza się czarny scenariusz: wprowadzono mnie w błąd, karta nowa jest kontynuacją, blokując ją zablokowało mi obecną, zostałem bez karty. Nowa karta: 10 dni, reklamacja: 30 dni i od razu się dowiaduję, że nic nie załatwię, bo i tak cofnąć tego nie można.

Jest 1 grudnia (teraz jak to piszę – 2 grudnia), mam mocno utrudniony dostęp do własnych pieniędzy i to przed samiutkimi świętami. W portfelu mam 6 dych. Na mLinii sugerują BLIK, który pomijając fakt, że najpierw muszę ogarnąć, a zwyczajnie nie mam na to czasu, to jeszcze oczywiście nie wszędzie jest akceptowalny (ale jak zrozumiałem – może chociaż z bankomatu wyciągnę nim kasę). Aplikacją, czy Android Pay nie zapłacę, bo trzeba podpiąć tam (o ile mi wiadomo) kartę, której właśnie nie mam.

No i OK, można powiedzieć, że zawaliłem np. że nie miałem drugiej karty, lub że sam nie wiedziałem, że gdy karta się kończy, to kolejna jest kontynuacją i są powiązane. Ale kurde jestem klientem od 10 lat, obracają moją kasą i z tego żyją. Nie wymagam cudów, liczę po prostu na to, że jak ja nie wiem, to oni są od tego, żeby wiedzieć i mi powiedzieć. Jak idę do mechanika z samochodem, to spodziewam się, że mi wykona robotę dobrze, a nie że mam sam zostać mechanikiem, żeby tego mechanika kontrolować. Płacę i wymagam.

Finał:
– złożyłem reklamację mimo wszystko (REK151077927), nawet jeśli mam nic nie ugrać – dla zasady, bo jak nikt nic nie zrobi, to zaraz inna osoba zostanie załatwiona tak samo. Inna sprawa, że w zasadzie mógłbym złożyć reklamację na składanie reklamacji, bo np. Pan mnie pyta na co liczę. Ja odpowiadam, że nie wiem, bo nie wiem jakie są możliwości. Dowiaduję się, że są żadne i w sumie to Pan też nie wie co załatwię, on musi wypełnić pole. Teraz żałuję, że nie powiedziałem, że żądam wobec tego miliarda złotych rekompensaty i 50 proc. udziałów oraz miejsce w zarządzie mBanku. Jak i tak ma z tego nic nie być, to przynajmniej byłoby zabawnie.
– w trakcie szermierki intelektualnej z mLinią dowiedziałem się, że jest magiczna ścieżka delikatnego przyśpieszenia wysyłki karty pod tytułem „Niestandardowa wysyłka karty”. Darmowa? Heh, chyba oszaleliście – 25 zł 🙂 25 zł – zapewne dostarczają złotą karocą zaprzężoną w 6 karych koni – już biegnę wyglądać przez okno, bo cena z kosmosu, nawet przesyłka kurierska tak małej i wszak cienkiej koperty nigdzie tyle nie kosztuje. W porywach być może mi anulują (podkreślam: być może), bo to trochę (podkreślam: trochę) ich wina.
– jako że adres korespondencyjny we wszelkich kontaktach z mBankiem można sobie darować, to przy okazji aktualizując inne dane (nowy dowód) ustaliłem, że zmieniam adres zameldowania na taki jak korespondencyjny, który jest oczywiście nieprawdziwy, bo wcale tam zameldowany nie jestem, a w dowodzie mam zupełnie co innego. Ale nie da się inaczej zrobić z tym wreszcie porządku, jeśli mBank olewa korespondencyjny. Pani się pyta, czy podaję dane zgodnie z prawdą. Patrzę na dowód, myślę: nie, odpowiadam: tak, bo inaczej za 3 lata będzie powtórka z rozrywki. Życie na krawędzi! Najwyżej mnie wsadzą…

BTW: A już od tylu lat jest mowa, żeby wreszcie znieść te bzdurne meldunki. Co z tego, że policja ma mój adres zameldowania, jeśli jedyne co tam mogą, to pocałować klamkę? W dzisiejszych czasach zwykłego szarego obywatela można namierzyć na milion innych skuteczniejszych sposobów, a jak ktoś będzie chciał zrobić przestępstwo, to nawet z meldunkiem zrobi i później się będzie ukrywał i – tu podpowiedź dla policji – na 99,9% nie pod adresem zameldowania. Niesamowite, co nie? 🙂

Najbardziej pomocna okazała się ostatnia Pani, aczkolwiek nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca. Jeśli karty nie zobaczę do przyszłego poniedziałku (bo tyle można przyśpieszyć, 4 dni produkcja, więc dopiero może czwartek wyślą a jak nie to piątek i może być piątek lub poniedziałek), to finał i tak będzie kiepski.

PS: Nowa karta, nowy numer, zaraz pewnie będzie cała seria kłopotów wszędzie tam, gdzie kartę starą miałem podpiętą, nawet nie chce myśleć ile mi to czasu namarnuje.

O ile o mBanku złego słowa nie mogłem powiedzieć i tylko raz w przeszłości miałem problem (już nie pamiętam, ale to była bardziej moja wina, bo oni mi przyblokowali chyba konto przez złe logowania, a ja zgubiłem telekod), a ostatnio np. powiadamiając o planowanych przerwach konserwacyjnych nawet zapunktowali, to teraz sprzedali mi takiego kopa i to w takim złym momencie, że dosłownie kończę pisać i siadam do przeglądania ofert innych banków. A całej sprawy by nie było, gdyby albo używali adresu korespondencyjnego do wszelkiej korespondencji albo przynajmniej się pytali jak widzą dwa różne adresy, o pierdoły jakoś nie mają problemu dzwonić.

Teraz jestem może nie całkiem załatwiony, bo są różne sposoby, może ogarnę BLIK, może puszczę przelew komuś ze znajomych, a ktoś mi da w zamian kasę do ręki. Ale ile z tego będzie komplikacji, straty czasu i utrudnienia życia, na moment przed świętami – nie do opisania. 10-letni klient dziękuje serdecznie mBankowi za ten prezent świąteczny. Taki specyficzny Święty Mikołaj, zamiast dać prezent, to przyszedł, zapakował moją kartę do wora i poszedł. I radź sobie sam.

Lekcja dla czytających:
– jeśli mieszkacie gdzie indziej niż macie meldunek – w mBanku ustawić najlepiej wszystkie adresy na korespondencyjny, nie ważne, że to nie prawda
– nowa karta debetowa jako kolejna do kończącej się – jest traktowana jako jedna i blokada zablokuje wszystko, także obecną
– nagrywać rozmowy z mLinią (w końcu sami mówią, że rozmowa jest nagrywana – jak będzie nagrywana podwójnie, to powinni się nawet bardziej cieszyć 🙂 ) – gdybym ja nagrywał, to bym miał super materiał do podzielenia się, jasno wskazujący, że przynajmniej kilka razy wprowadzono mnie ewidentnie w błąd, a tak mogę tylko opisać
– dzwoniąc na mLinię trzeba wszystko wiedzieć samemu, a nawet jeśli wprowadzą was w błąd, to reklamacje sobie darujcie, tam wiedzą za to jaki będzie skutek: żaden.

Aktualizacja z 11 grudnia: karta dotarła w poniedziałek, prawidłowo i bez niespodzianek, umiarkowanie szybko. Reklamacja pozostaje otwarta, finałem podzielę się w kolejnej aktualizacji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *