Mój Top 6 Szybkich Ruchów Gałek Ocznych :)

Za niecałe dwa miesiące minie rok od czasu ogłoszenia rozpadu grupy R.E.M. Ostatnio wpadłem na jedno z ich nagrań, za nim wpadłem na kilka następnych i pomyślałem, że może nie byłoby złym pomysłem zebranie mojej piątki (ostatecznie wyszło: szóstki) faworytów z dyskografii R.E.M. A wybierać jest z czego – łącznie 15 albumów studyjnych, 60 singli…

Ale zawsze zaczynam od wprowadzenia, tj. jak poznałem muzykę wykonawcy/grupy. R.E.M. usłyszałem po raz pierwszy świadomie gdzieś w okolicach 1994-1995 roku, czyli dość późno. Pierwszym ich nagraniem było „Losing My Religion” z 1991 roku (płyta „Out of Time”). Gdzieś w tym samym momencie musiałem poznać „Shiny Happy People” z tej samej płyty, a nieco później jeszcze „Everybody Hurts” z „Automatic for the People” (1993).

Pierwsze i trzecie nagranie ocalało w moich zbiorach w formie teledysków na VHS, nagranych z niemieckiej VIVY (jak jeszcze prezentowali muzykę, młodsi nie będą tych czasów pamiętać). Jednocześnie jednak, choć wspomniana trójka utworów jest bez wątpienia znana, być może to jedne z większych przebojów R.E.M., to w moim Top 5 się nie znajdują 😉

Pierwszym ważnym dla mnie nagraniem R.E.M. był „Electrolite” z płyty „New Adventures in Hi-Fi”. Wydany teoretycznie jeszcze w 1996 roku, ale w Polsce w tym czasie jeszcze większość zagranicznych singli miała większe lub mniejsze poślizgi. Ujęły mnie partie na skrzypcach, pianino. Utwór nie odniósł za dużego sukcesu, co powoduje, że tym bardziej mi się podoba – nie został „zajechany” w radiu.



R.E.M. – Electrolite (New Adventures in Hi-Fi, 1996)

Z uwagi na powiązanie z Listą Przebojów Trójki siłą rzeczy poznawałem kolejne single chronologicznie, więc zostaję przy porządku czasowym. Po „Electrolite” pokazało się kilka singli, ale nic, co by mnie prywatnie dotknęło aż do kwietnia 1999 (singiel wydano w marcu – poślizgi), gdy wyszedł „At My Most Beautiful” z płyty „Up” (warto zwrócić uwagę na fakt, że „At My Most Beautiful” był trzecim singlem z „Up”, a „Electrolite” trzecim z „New Adventures in Hi-Fi”, ta zależność jeszcze się pojawi 😉 Ciekawy zbieg okoliczności – do niedawna nie zdawałem sobie z tego sprawy)



R.E.M. – At My Most Beautiful (Up, 1999)

Kolejna płyta studyjna „Reveal” i znowu trzeci singiel – „I’ll Take The Rain” – zabiorę deszcz, zabiorę deszcz…


R.E.M. – I’ll Take The Rain (Reveal, 2001)

Ilość wystąpień liczby „3” wzrosła szczególnie przy albumie „Around The Sun” z 2004 roku, bo trzy kolejne single dopełniają mój Top 6, w tym po raz trzeci trzeci singiel z płyty znalazł się ws kręgu moich zainteresowań. Mowa o „Leaving New York”, „Aftermath” i „Electron Blue”.


R.E.M. – Leaving New York (Around The Sun, 2004)


R.E.M. – Aftermath (Around The Sun, 2005), niestety nie mogę namierzyć oryginalnego teledysku…


R.E.M. – Electron Blue (Around The Sun, 2005), brak teledysku, wersja „live”

Kluczowy jest dla mnie w szczególności „Leaving New York”. W momencie, gdy go poznałem, to nie wywarł na mnie gigantycznego wrażenia, ale zmieniło się to w 2007 roku, gdy nastał okres zmian w moim życiu. „Leaving New York” stał się dla mnie nieoficjalnym hymnem ludzi nie lubiących i obawiających się zmian – czyli m.in. moim 😉

It’s easier to leave than to be left behind
Leaving was never my proud
Leaving New York, never easy
I saw the light fading out

Jest łatwiej odejść, niż zostać porzuconym
Odchodzenie nigdy nie było moją mocną stroną
Opuszczając Nowy Jork, nigdy łatwo
Widzę jak przygasają światła

(nie jestem poetą, a dodatkowo tłumaczenie fraz wyrwanych z kontekstu nigdy nie jest najszczęśliwszym pomysłem, ale warto spróbować oddać ten klimat)

Rzecz jasna to tylko część refrenu wyrwana z kontekstu, ale to mocne słowa, także pojawiające się dalej chórki „it’s pulling me apart, change”…

I told you, forever
I love you, forever
I told you, I love you
I love you, forever
I told you, forever
You never, you never
You told me forever

Mówiłem Ci, na zawsze
Kocham Cię, na zawsze
Mówiłem Ci, kocham Cię
Kocham Cię, na zawsze
Mówiłem Ci, na zawsze
Ty nigdy, Ty nigdy
Ty (nie) powiedziałaś mi na zawsze

(luźne tłumaczenie – interpretacja, podmiot liryczny kieruje swoje słowa do ukochanego miasta – pozwoliłem sobie na zmianę, dodatkowo w ostatniej linii w wersji angielskiej nie ma zaprzeczenia, ale z kontekstu uważam, że o to tam chodzi, tak czuję)

Paradoksalnie, mimo iż mowa o Nowym Jorku, to w USA nagranie odniosło niepowodzenie, jedno z większych w karierze R.E.M. (za Wikipedią – drugi przypadek, gdy główny singiel nie wszedł do Billboard Hot 100) – dziwne… U mnie, w 2007 roku, trzy lata po premierze, było to jedno z częściej odtwarzanych nagrań…

Kolejne dwa z tej samej płyty, tj. „Aftermath” i „Electron Blue” nie były aż tak istotne jak „Leaving New York”, ale nadal – ponad przeciętnie dobre.

Podczas tworzenia wpisu prowadziłem ze sobą walkę, aby możliwie ograniczyć się do tych naprawdę najpiękniejszych dokonań R.E.M. dla mnie. Plan był, żeby zrobić Top 5, ale nie dałem rady. Rozważałem wywalenie albo „I’ll Take The Rain”, albo „Aftermath”, ale obydwu było mi na tyle szkoda, że złamałem się i jest Top 6 😉 Żeby nie było nierówno, to dopełnię do Top 10 – jeszcze cztery ładne utwory, ale już nie tak ważne dla mnie: „Near Wild Heaven” (album: „Out of Time”, 1991, ponownie trzeci singiel), „Nightswimming” (album: „Automatic for the People”, 1993, singiel – a jakże – trzeci), „Strange Currencies” i „Tongue” (obydwa z albumu: „Monster”, pierwszy z nich – wydany jako… trzeci 😉 ). Wszystkie poznałem później, podejrzewam, że gdzieś pod koniec lat .90…

PS: Mało trójek? No to dodam, że na Liście Przebojów Trójki trzy nagrania z wymienionych w moim Top 6: „Electrolite”, „At My Most Beautiful” i „Aftermath” były po 11 tygodni w zestawieniu (ale licząc staż łącznie z poczekalnią).

Podejrzewam, że ten ewenement trzecich singli nie jest przypadkowy i R.E.M. wydawało (w mniej lub bardziej zamierzony sposób) jako trzecie – spokojniejsze utwory. A może dorabiam sobie teorię do przypadku? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *