Skomplikowanie

Nie ustaję w staraniach namierzenia przyczyn mojego stałego smutku. Mam kolejną. Popełniłem błąd w założeniach przy starcie w dorosłe życie. Bo ja jestem prostym człowiekiem. Za prostym, żeby poruszać się w świecie polityki, biznesu, wielkich pieniędzy (osobną sprawą jest to, że i tak się tam nie poruszam, bo utknąłem w drodze :> ). Ja jestem stworzony do prostego życia. Do rozpadającego się domu z dziurawym dachem, w WC na zewnątrz, roboty w jakiejś fabryce za najniższą krajową i towarzyszki niedoli mającej równie niewysokie wymagania. Do życia na granicy biedy i menelstwa, bo z tego się wywodzę.

Błąd popełniłem w momencie, w którym uwierzyłem, że mogę się zmienić, wyrwać z biedy oraz małomiasteczkowej rzeczywistości i stać się kimś, kim nie jestem i żyć życiem na które nie zasługuję. Doszło do tego, że marzeń nie udało mi się spełnić, a jednocześnie utraciłem tą prostotę – musiałem ją porzucić, aby ścigać marzenia bycia kimś. No i teraz jestem nikim i nie mam nic, nawet tych zwykłych radości.

Dziś słuchałem listy przebojów Trójki (muszę odnotować skromny sukces: Ultravox weszli do pierwszej trzydziestki z utworem Brilliant, nowość na 28 😉 ) i przypomniała mi się taka migawka – siedzę na fotelu w swoim pokoju i słucham listy przebojów Trójki, ale jakieś lata temu. Przez okno kuchenne wpada słońce i rzuca blask na białe drzwi w moim pokoju. Pora wieczorna, lato. Ciepło, ale nie za gorąco. Wszystko jest perfekcyjne, perfekcyjna chwila… Mojego pokoju już nie ma, domu zaraz też nie będzie. Już nigdy do tego nie wrócę, ten moment się nie powtórzy.

Wywaliłbym komputer przez okno, pozbył się TV, zostawił tylko radio. Przeniósł się do chatki w lesie i żył w zgodzie z naturą. Byłoby pięknie. Bym hodował kurki. Miałbym też koguta i płot – kogut by wskakiwał o świcie i piał (o ile by to nie był kogut-nonkonformista). Tylko znaleźć robotę za grosze. Zostawić to wszystko. To nie dla mnie miejsce… Póki będę wklejony w tą rzeczywistość na siłę – będę się stale męczył, a jak spróbuję uciec, to nie musi się udać i mogę przegrać. To będzie koniec, bo nie będę już miał do czego wracać. Ale przynajmniej mam jasność, wiem co mam zrobić i w sytuacji podbramkowej pozostanie tylko sprawdzian z odwagi. Plan trzeba mieć na każdą okazję.

Uważajcie na marzenia. One nigdy się nie spełniają (tak – Majka Jeżowska kłamie!). A następnie wpadasz w depresję, bo nie byłeś wystarczająco dobry i twardy, żeby osiągnąć to, czego chciałeś.

PS: Jak to ktoś czyta, to proszę się nie przejmować zbytnio, bo:
– mną nie ma się co przejmować,
– trzeba z serca zrzucić ciężkie myśli, a ponieważ nikt mnie nie chce wysłuchać, to wrzucam tu,
– następny wpis postaram się pozytywny (pamiętam o tej zapowiedzi pochwalenia się nabytkami 😉 )

2 przemyślenia na temat “Skomplikowanie

  1. Każdy jest ważny i każde marzenie ma znaczenie, normalnie szkoda że Cię przez kolano przełożyć nie można, nooo 😛 Mam nadzieję, że to sporadyczny wrzut czarnych myśli, bo ten był chyba za -3 punkty 😛

  2. No niestety jak dotychczas sporadyczny jest tu wrzut nie-czarnych myśli 😉 Jakoś tak się kumuluje… Bardziej obawiam się jesieni, bo z doświadczenia wiem, że się smętny robię. Nie wiem, czy da się bardziej smęcić niż teraz, ale zapewne tak, bo w czymś muszę być dobry – smęcenie wydaje się dobrą dyscypliną w osiąganiu mistrzostwa 😀

    Generalnie przeszedłem z etapu „Mogę wszystko” do „Jednak nie wszystko mogę”. To trochę taki szok, ale cóż, zapewne nie jestem w tym sam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.