Zacząć od nowa

Nawiązanie do poprzedniego wpisu. Dość często mam ochotę zdezerterować z obecnej sytuacji. Nic mnie tu gdzie jestem nie trzyma. Nie mam założonej własnej rodziny ani nawet nadziei na to. Przyjaciół garstka i z pewnością poradzą sobie beze mnie, bo mają swoje życie, swoje sprawy i wielu innych przyjaciół. Zniknięcie jednej czarnej owcy dla nikogo nie byłoby końcem świata. W zasadzie mógłbym się spakować i przenieść gdziekolwiek, czy w Polsce, czy za granicą. Trzyma mnie tu już chyba tylko strach – wizja niepowodzenia.

Życie ułożyło mi się tak, że w zasadzie nie bardzo mam na kogo liczyć. Przeważnie jest tak, że żyjąc – staramy sobie radzić sami. Gdy jednak powinie się nam noga – zwykle możemy liczyć na pomoc przykładowo rodziców, kąt w rodzinnym domu, jeśli zostaniemy bez pracy i bez pieniędzy, żeby dalej coś wynajmować czy spłacać kredyty. Zwykle jest ktoś, do kogo możemy zadzwonić i powiedzieć – pomóż mi, a ta osoba Cię nie odrzuci. Zastanawialiście się w ogóle kiedyś nad takim „planem awaryjnym”, co by było gdyby…?

U mnie zawsze jest wszystko na odwrót, więc tak – zgadliście – ja nie mam gdzie wracać, czy do kogo się schować. I to jest przyczyna tkwienia w miejscu jak w paraliżu. Bo jak tu coś zmienić, jeśli ryzykuję wszystko i jeśli mi powinie się noga, to z miejsca trafiam pod most? Nie mam nic, oszczędności są minimalne. W zasadzie chcąc rzucić wszystko – ryzykuję życiem. Po co więc coś zmieniać, jeśli siedzę i jakoś bytuję? Może powinienem zacisnąć zęby i po prostu dalej przedzierać się przez plantację kaktusów, co chwilę kalecząc się kolcami ze wszystkich stron? Oczywiście kalecząc się z własnej winy, ludzie są dobrzy – problem jest ze mną i z moją głową – coś z nią nie tak. Dużo ludzi ma ciężkie życie, nie tylko ja i jakoś mimo wszystko brną… Hmmm… chyba w związku z tym cienias ze mnie… „Tylko czasami smutno mi” (Muniek – T.Love – Luźny Yanek)

3 przemyślenia na temat “Zacząć od nowa

  1. Jesteś czarną owcą?! No to witaj w licznym stadzie;) Zmieścimy się wszyscy:)Wiele osób nie ma na kim polegać, wierz mi. Każdy też się boi, nie jest łatwo zaryzykować, ale nawet jeśli Ty w siebie nie wierzysz to nie znaczy, że nie dasz rady, stado Cię wspiera:D Cieniasy to nie u nas;):D
    „It`s something sacred, something so beatiful
    Something quiet to ease my mind
    When the pressure`s taking me over and over”

  2. Mr.Orbita strasznie dołujące są te twoje wpisy. Dziwi mnie to bo na forum wydajesz się być pewnym siebie Adminem. Tutaj to jakaś zupełnie inna twarz. Tam twoje posty wydają się treściwe i rzeczywiście widać, że znasz się na tym, a tu narzekasz na to, że nie potrafiłeś „wejść” w konwersację o motoryzacji. Człowieku -nie ma takiej osoby, która wiedziała by wszystko. Czegoś nie wiesz z jednej dziedziny to dopowiesz z drugiej. @nika pisze z sensem – nawet pewnie nie wiesz ile osób ci dobrze życzy.
    Piszę to bo wiem z doświadczenia, bo też łatwiej mi coś napisać komuś obcemu w necie niż powiedzieć komuś bliskiemu w życiu. Nie raz jednak okazywało się, że jednak nie jestem sam, a dowiadywałem się tego od osób których bym o to nie podejrzewał.
    Głowa do góry. Pozdrawiam.

  3. Wszystko jest OK, póki ma się w ogóle cokolwiek innego do powiedzenia, a ja nie mam nic o niczym, ani o motoryzacji, ani o filmach, ani o sporcie. Nie znam się na żadnym „nośnym” temacie. W efekcie we wszelkich normalnych ludzkich dyskusjach po prostu nie mam o czym gadać, a jak już jakimś cudem mam, to jest to niezrozumiałe dla większości.

    A o forum to mi nawet nic nie mów. Jest to jeden z powodów mojej frustracji, bo nie ma dnia, żeby nie było tam jakiejś wojny, sporu, problemu. Ile straciłem czasu, zdrowia i energii na administrowanie, tego się nie da słowami opisać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.