Brak autorytetów + parę słów o radiu

Dziś dokopałem się do wydania Wiadomości TVP1 z 1 kwietnia (19:30). Jak ktoś oglądał, to wie, że to nie było zwykłe wydanie Wiadomości. Ja niestety nie oglądałem (nie lubię polityki, a ta zawsze musi się pojawić, więc z założenia omijam ten, jak i inne programy informacyjne, szerokim łukiem), więc musiałem ratować się serwisem tvp.pl. Cześć tego wyjątkowego wydania poprowadził Marek Niedźwiecki! Wszystko jest związane z trwającymi obchodami 50-lecia radiowej Trójki. Jaka szkoda, że codziennie takich Wiadomości nie ma. Pan Marek po prostu wypadł w tej roli genialnie, po raz pierwszy w życiu, oglądając nagranie Wiadomości, oglądałem je z przyjemnością (nie to, żeby inni prowadzili je gorzej – wręcz przeciwnie, ale przewagą p. Marka było właśnie to, że nie jest „skażony” manierą prowadzenia programów informacyjnych – tak bez uczuć, automatycznie, jak osoby zajmujące się tym na co dzień). No i zobaczyłem Helen 😀

Nasunęły mi się dwa przemyślenia, niniejszym dzielę się 😉

1) Brak autorytetów.

Nic nie jest wieczne, ludzie się starzeją. Na szczęście Pan Marek jest w formie i oby tak było do końca świata i jeden dzień dłużej, ale pamiętam go jeszcze z czasów, gdy nie był siwy. To już prawie 20 lat minęło od czasów „Wzrockowej Listy Przebojów” w TVP2. Jak ten czas leci… Wiecie… widzę co się dzieje w okół, Ronnie James Dio nie żyje, Gary Moore nie żyje, Phil Collins się wycofał, Z The Beatles nie ma już z nami Johna Lennona i Georga Harrisona, z Pink Floyd opuścili nas Syd Barrett i Richard Wright… Niektóre przykłady może trochę na siłę (well… John Lennon nie żyje od dość dawna), ale chodzi mi o ogólną sytuację. Wielcy starzeją się i odchodzą, a na ich miejsce brak godnych następców. Boję się, że za 10-20 lat nie będę miał nikogo, o kim będę mógł powiedzieć „Chciałbym żyć tak godnie jak xxx, bo xxx to jest prawdziwa klasa, to wzór do naśladowania!”. Czas mija, biegnie nieubłaganie. Oby wszyscy Ci, którzy z nami zostali, w tym Pan Marek, poznali sekret nieśmiertelności, bo jak ich zabraknie, to nie wiem co będzie ze mną 🙁 Bez tego, czego nauczyli mnie, czy to Pan Marek, czy Pan Andrzej Rafał Błaszkiewicz, czy Muniek, Grabaż swoimi tekstami, czy Kate Bush, Tori Amos swoją wrażliwością i wielu, wielu innych wspaniałych ludzi – byłbym nikim.

Boże, jeśli mogę Cię prosić o cokolwiek – albo, proszę, odczep się od reszty autorytetów, albo mnie też zabierz!

2) (będzie mniej patetycznie) Nie mam czego słuchać.

Jestem dzieckiem radia. Słucham radia od nie pamiętam kiedy, zapewne jeszcze od czasów jak waliłem w pieluchy 😉 TV mnie męczy. Radio kocham za muzykę i pasję osób, które starają się stworzyć teatr wyobraźni, nie mając do dyspozycji wizji. Przez lata, po dziś dzień chciałem pracować w radiu, co też nawet w jakimś stopniu przez pewien okres udało mi się realizować. Niestety nie mogę się pochwalić „radiowym” głosem, więc raczej marzenie pozostanie marzeniem do końca życia, ale za to namiętnie słucham. Sęk w tym, że… nie bardzo jest czego, bo nie ma stacji radiowej, która spełniałaby w 100% moje wymagania. Przez lata słuchałem dość często lokalnego radia, czy to nieistniejącego starachowickiego MTM FM (z którego posiadam pokaźną bibliotekę jingli i pewnego dnia ją przetworzę do wersji cyfrowej 😉 ), czy kieleckiego Radia TAK. Uzupełniałem ten zestaw w różny sposób, głównie Trójką (Lista Przebojów w piątki była przez lata rzeczą świętą) i RMF-em w jego złotych czasach.

Niestety obecnie wypadłem z kręgu „statystycznego słuchacza”. RMF leci na słupki, więc wszystko co tam się pojawia – musi podobać się większości. Ja jestem w mniejszości i nie mam tam już po co zaglądać, bo playlistowanie i powtarzanie nagrań sięga zenitu. Czasami zawieszałem ucho na RMF Maxxx (głównie za sprawą przez jednych wielbionego, a przez innych potępionego Słabego Programu, który już nie istnieje – kiedyś w niedziele po 20, duża dawna humoru niskich lotów – to było coś dla mnie 😉 Nawet mnie kiedyś wpuścili na antenę 😉 ). Trójki w zasadzie słuchałbym bez przerwy, gdyby była tam tylko muzyka – audycje słowne mnie rozpraszają. W efekcie teraz słucham Radia Złote Przeboje, ale tu niestety jest playlistowanie i pogoń za słupkami. Nie ma ideału :/ Radia w sieci nie lubię słuchać, bo z komputera to nie to samo – nie to co z radia Unitra Amator z solidnymi głośnikami. Żaden chiński pierdafon się temu nie może równać. I jeszcze te mękolone 33% polskiej muzyki. Widać, że wiele stacji wyrabia normę z bólami.

Czemu sam nie jestem sobie grajkiem i nie korzystam z YouTube itp.? Pomijając już kwestię jakościową i temat wygody – gdy trzeba co utwór zastanawiać się co sobie wybrać jako następny – jest to zbyt wciągające i rozprasza od bieżącej pracy, nie mogę sobie na coś takiego pozwolić. Cóż… zaciskam zęby i zaglądam raz na Złote Przeboje, raz do Trójki, raz do sieci choćby do Radia Nowinki w niedziele po 19…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *