Polecam: Marek Niedźwiecki – Nie wierzę w życie pozaradiowe

Zima trwa, wieczory są długie, na zewnątrz chłodno. Wychodzić się nie chce. Może zamiast tego ciepła herbatka z miodem i dobra lektura? Kilka dni temu nabyłem autobiografię Marka Niedźwieckiego „Nie wierzę w życie pozaradiowe”. Na razie przeglądałem ją „niezobowiązująco” (bo nadal na poważnie czytam Gościu, tj. Auto-Bio Grabaża), ale już z tego, co wychwyciły moje oczy, jestem zaintrygowany, nie zaskoczony, ale zżera mnie ciekawość, aby już teraz przeczytać całość „od deski do deski” 😉

Osobiście p. Marka nie znam i zapewne nie będziemy mieli okazji się nigdy spotkać (zresztą gdyby to nastąpiło, to byłbym w tak ciężkim szoku, że nie wydusiłbym z siebie słowa 😉 ), ale słuchając go i zaglądając na jego blog ( http://marekniedzwiecki.pl ) zbudował mi się jego obraz, jako wspaniałej osobowości, radiowego i muzycznego geniusza. Słuchając jego audycji, czy to LP3, czy Markomanii (teraz tylko 2 godziny, kiedyś jeśli mnie pamięć nie myli, to było od 9 do 14, w tym ostatnia godzina na Smooth Jazz Cafe) byłem, jestem i będę pełen podziwu dla jego spokoju, pogody ducha…

Książka potwierdza, że mój szósty zmysł mnie nie zawodzi. Czytelnik dostaje możliwość poznania p. Marka od ludzkiej strony, w życiowych sytuacjach. Pierwsza strona niemal rozdarła mi serce – samotność? Jak to możliwe? Ja też p. Marku, ja też… 🙁 Nic więcej nie zdradzam, polecam gorąco wszystkim odwiedziny w EMPIK-u i uśmiech do uroczej Pani kasjerki, będąc przy kasie z tą pozycją (i może innymi) w dłoni.

Ciekawy kontrast sobie zrobiłem. Z jednej strony punk-rockowe klimaty za sprawą wspomnień Grabaża, a z drugiej król spokoju i opanowania – Marek Niedźwiecki. Żeby było ciekawiej, to zauważyłem jednak pewne podobieństwo. Grabaż w swojej Auto-Bio (wywiad-rzeka, autor Krzysztof Gajda) wspomina, że gdy odchodził od pierwotnego nurtu, punk rocka, nie zabrakło gorzkich słów pod jego adresem. Anonimowo łatwo jest kogoś zbesztać. Trafiłem w książce p. Marka, że w momencie odejścia z Trójki do Radia Złote Przeboje w 2007 roku (do Trójki wrócił w kwietniu 2010 roku) także nie brakło przykrych komentarzy… P. Marek wspomina o tym bardzo skromnie, tylko że coś takiego się zdarzyło i „polskie piekiełko” dało o sobie znać, ale na obecnym zaawansowanym etapie lektury Auto-Bio Gościu Grabaża jestem w pewnym stopniu na to „polskie piekiełko” uczulony i rzuciło mi się to w oczy.

Dziwne. Skąd się bierze ta polska zaciekłość, chęć przywalenia, udowodnienia, że „ja mam rację, a Ty się mylisz”? Szkoda, że „agresorzy” nie zdają sobie sprawy, że po pierwsze – piszemy do człowieka, który jak każdy ma swoje uczucia, problemy, po drugie – świat nie koniecznie musi wyglądać tak, jak go postrzegamy i to my możemy być w błędzie, a nie osoba, którą atakujemy. Czy nie byłoby piękniej, gdyby pewne niepotrzebne i przykre słowa nie padały? Gdybyśmy się bardziej szanowali? Oczywiście każdy z nas, słysząc kolejną przykrość zaciska zęby, broni się lub idzie dalej, ale każda taka sytuacja wymaga siły psychicznej, żeby to przetrwać, obronić się i iść dalej. Co będzie, jeśli komuś sił zabraknie i się podda? W uszach dźwięczy mi anielski głos Kate Bush „Don’t give up, please, don’t give up”.

Jedno przemyślenie na temat “Polecam: Marek Niedźwiecki – Nie wierzę w życie pozaradiowe

  1. „Do what you what you want
    If you have a dream for better
    ‚Till you find what you’re looking for
    Remember who you really are”
    Don’t give up 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.