To zabawne… (sarkazm)

Ale się „zabawnie” porobiło. Niemal rwę sobie włosy z głowy, przejmując się czymś, czego prawdopodobieństwo jest minimalne. Jednocześnie Ci, którzy tym przejmować się powinni, zapewne mają to głęboko w tylnej części ciała (albo przynajmniej takie odnoszę wrażenie). Nie dość, że nie powinno mi zależeć, to nawet w zasadzie nie ma prawa mi zależeć, bo to nie mój interes. Jak to piszę, to wydaje mi się to takie oczywiste. Czemu więc nie mogę przestać się przejmować? Dlaczego się nadal martwię?

Podsumujmy – przejmuję się, choć:
– zapewne nic się nie stało,
– nie mi powinno zależeć,
– innym, którym zależeć powinno – nie zależy/zależy niewystarczająco i tego nie okazują,
– to nie mój interes, nawet gdyby cokolwiek się stało,
– nic nie mam z tego martwienia się,
– nawet gdyby się coś stało i bym wkroczył do akcji, to też bym nic z tego nie miał.

Jak takiego człowieka jak ja można określić? Głupek to najłagodniejsze słowo. Moje życie jest napędzane bezsensem i sam sobie jestem winien.

5 przemyśleń na temat “To zabawne… (sarkazm)

  1. Nie mogę wyłożyć kawy na ławę 🙁 Tu pojawia się akurat ból spowodowany faktem, że nie piszę całkiem anonimowo. Gdybym ten blog prowadził jako nie ja, to walnąłbym prosto z mostu, a tak pozostaje chować się za niedopowiedzeniami, zrzucając choć część ciężaru. Bywa…

  2. Od dłuższego czasu czytam sobie Twój blog i głupkiem zdecydowanie nie jesteś :P. Wrażliwość i nadmiar myślenia bywa za to przekleństwem. Podsumowując… postaraj się tyle nie myśleć, bo na odczuwanie nic nie poradzisz 😉

  3. Czytając Ciebie, czytam po części siebie.
    Tak jak @nika napisał/napisała, nie jesteś głupim facetem !!! wierzę w Ciebie !
    Głowa do góry, trzeba tylko czasu !

    Pierwsze sety, już są ? 😉

  4. Dzięki za dobre słowa 😀 Nie ma co kryć, ostatnio wleciałem w spory dołek, sytuacja na wszystkich frontach się komplikuje jak tylko się da. Czasami dwa-trzy zdania mogą naprawdę bardzo wspomóc – dzięki jeszcze raz.

    Powoli kończy się ten rok, jeszcze niecały miesiąc. Nie czas na życzenia, to za 3 tygodnie, ale już teraz jedno wiem – oby przyszły rok był lepszy dla nas wszystkich. Jeśli macie jakieś trudności tak jak ja – niech znikną. Nie wiem jak Wy, ale ja drugiego tak ciężkiego roku nie dam rady przetrwać.

    PS: Setów nadal brak, z jednej strony jestem przywalony obowiązkami, z drugiej organizuję stanowisko, żeby wygodnie mi się z tego sprzętu korzystało. Teraz z uwagi na brak umeblowania wszystko trzymam w pudłach, jak chcę grać – muszę rozpakowywać, podpinać, później pakować. Czekam na jakiś urlop, albo coś, żeby mieć czas wolny od rana do nocy, zorganizować wreszcie wszystko tak jak chcę i móc przynajmniej kilka dni posiedzieć grając, z tego coś zarejestruję. Wypuszczę to nie jako Mr. Orbita, jak będę gotowy – wszystko opiszę na blogu i zdradzę plany 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *