Nienawiść

Polska to dziwny kraj, a Polacy – dziwny naród. Niby gościnni, mili… Zresztą superlatywów by nie brakowało. Ale jest jedna cecha, którą nieustannie dostrzegam na około i szalenie mnie irytuje. Widać to zwłaszcza w sieci, głównie za sprawą dużej anonimowości (a przynajmniej takiego poczucia wśród internautów). Wszyscy ze wszystkimi muszą się kłócić, obrażać siebie wzajemnie. Przecież jak się kogoś/czegoś nie lubi, to Polak nie może przejść obok tego obojętnie, tylko trzeba wyrazić swoje negatywne zdanie, najlepiej złośliwie lub wulgarnie.

Przykładów mamy codziennie tysiące. W polityce co jest? Lubisz PO, to jesteś żyd mason, PiS – moher, SLD – komuch. Przecież Polak nie może uszanować poglądów innego, tylko trzeba się powyzywać. Aż nie mogę uwierzyć skąd ludzie tyle czasu na to znajdują. Na portalach pod newsami związanymi z polityką huczy. Celowo nie chwalę się poglądami politycznymi, bo po co? Przecież nikogo nie przekonam, a później cokolwiek nie zrobię, to będzie widziane jako bezczelne stronnicze działanie polityczne. Niepojętym byłoby, że mogę jednak zachować neutralność, bo umiem. W ogóle polityka, gdziekolwiek się nie pojawi, prowadzi do sporów. Afiszowanie się swoimi poglądami politycznymi dla mnie jest niemal jak chodzenie z gołym penisem po krakowskim Rynku. Z ptakiem na wierzchu nie chodzę, więc i nie latam po sieci w celu nawracania niewiernych na jedną słuszną opcję polityczną. Wiem swoje, w wyborach zagłosuję tak jak czuję i nic nikomu do tego. Nie czuję potrzeby naprawiania świata i przekonywania wszystkich, że to ja mam rację.

Sport to samo – przecież jak się jakiejś drużyny nie lubi – trzeba powyzywać. Piłkarz nie wykorzystał okazji – no to ciota z niego, bo przecież komentujący tą okazję wykorzystałby z pewnością. Na codzień może jest hodowcą bydła, ale piłkarstwo ma we krwi i by tej oczywistej szansy nie zmarnował.

Muzyka? Nie lubisz zespołu/wokalisty? No to jazda – byleby maksymalnie bezczelnie/złośliwie. Nawet teraz jest przykład – wrzućcie sobie w Google „Robert M woda”. Oczywiście nie da się obok tego przejść, tylko aż na Facebooku trzeba grupę antyfanów zrobić i dawać upust swojej frustracji. Dziwne. Za moich czasów jak się nie lubiło jakiejś grupy/jakiegoś wykonawcy, to się go po prostu nie słuchało. Teraz za to można się pokłócić, więc pod teledyskami na YouTube, na grupach Facebookowych, na serwisach ze śmiesznymi obrazkami – wszędzie wojna fanów z antyfanami. W porywach nawet filmiki kręcą mające na celu pozbijanie się z gościa. Ponownie nachodzi mnie myśl skąd Ci ludzie nabierają tyle tego czasu, że im się chce bawić w kłótnie, nagrywanie parodii, etc.? Ile by można było w tym czasie konstruktywnych rzeczy porobić?

Jednocześnie każdy jest w sieci specjalistą we wszystkich dziedzinach – lotnictwie, F1, piłce nożnej, polityce, finansach państwa, ekonomii, służbie zdrowia. W efekcie nie podyskutujesz z takim, bo on wie! Jego wiedza jest absolutnie niepodważalna, nawet jeśli nie idzie za tym żadne wykształcenie, doświadczenie ani fakty.

Niestety moim zdaniem to jest naleciałość historyczna, bo Polacy ciągle o coś musieli walczyć, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat (wojny, komunizm). Póki mieliśmy jeden wspólny cel – odzyskać niepodległość, czy obalić komunizm, to było spoko – jako waleczny naród wygraliśmy. Teraz nie ma za bardzo z czym walczyć, więc coś trzeba sobie wymyślić. I jedni walczą z Tuskiem/Komorowskim lub Kaczyńskim, inni z Legią albo Wisłą, jeszcze inni z jakimś znienawidzonym przez siebie bez wyraźnego powodu muzykiem. Wszędzie pełno jadu, nienawiści, wzajemnego opluwania się.

Ludzi będących z boku tego wszystkiego jest bardzo mało – tych najbardziej szanuję. Choć ciężko stać z boku, bo w sieci można opluć każdego, przecież to takie łatwe – napisać kilka słów, kliknąć myszką na „Wyślij”. Jeśli się zostanie wirtualnie oplutym, to trudno stać z boku. Mi niekiedy brakuje w takich sytuacjach wytrzymałości, ale staram się, walczę z tym. Nie chcę być taki jak Oni.

Najgorsze jest to, że takie zasady są wpajane już dzieciakom, od małego, że trzeba walczyć, rozpychać się łokciami. Dzieciaków po naście lat bluzgających w sieci nie brakuje. Widzę to po forach w sieci, po komentarzach na portalach. Rośnie nam społeczeństwo frustratów, którzy będą wykorzystywać każdą okazję do besztania kogo popadnie, nie ważne, czy im wejdzie w drogę, czy nie. Wystarcza, że ktoś wyróżniający się z tłumu pojawi się na horyzoncie. Jak on śmie się tak wyróżniać? Trzeba go zniszczyć, zmiażdżyć, sprowadzić do parteru, zdeptać i na koniec nasikać na niego. W Internecie to takie łatwe.

Przydałoby się wielu, aby czasami zanim mają ponownie kogoś obrazić – wyszli złapać świeżego powietrza i się uspokoić. Kolejny głupi komentarz, złośliwa opinia nic Tobie nie da. Może lepiej w tym czasie iść na piwo? Albo zrobić coś konstruktywnego, co udowodni, że jesteś lepszy? Nie szkoda Ci czasu? Życie przecieka Ci przez palce na bzdury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.