Perfekcjonista

Jestem pod wpływem alkoholu, a pod wpływem alkoholu powstają najlepsze wpisy 😀 Akurat doznałem procentowego olśnienia, to wrzucam 😀 Otóż mam jedną „niby” zaletę, która jednak potrafi dość łatwo przerodzić się w wadę i natychmiast to odczuwam. Jestem perfekcjonistą. To bardzo szkodliwe. Wiele rzeczy, które inni olali by „gęstym sikiem” ja usilnie próbuję doprowadzić do końca, tracąc przy okazji cenne godziny, dni, miesiące, lata…

Nie wiem skąd to się wzięło. Nie znoszę, gdy jakieś zadanie nie jest doprowadzone do końca, szczególnie jeśli zostało ono zlecone mi. Zarywam wieczory, nocki i weekendy, byleby coś zrobić do końca, a gdy to zrobię – pojawia się nowe zadanie i znowu siedzę, kibluję, walczę z czasem, mając nadzieję, że to wreszcie koniec. Jednak nie, to nie koniec. Znowu coś wychodzi, co trzeba zrobić już, natychmiast, na wczoraj. I znowu siedzę. Tak bez końca.

Żebym chociaż poznał jakąś kobietę tak samo wciągniętą w pracę co ja, żeby wspólnie siedzieć i się wzajemnie wspierać… Niestety na to się nie zanosi. Zanosi się natomiast na to, że mimo że aktualny weekend poświęciłem na dłubanie przy milionie spraw, to kolejny będzie taki sam, bo już mam rozpisany plan.

Ehhh….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *