Sobotni wieczór…

Z uwagi na brak lepszych perspektyw oraz z powodu faktu, iż mam pewne obowiązki i kilka rzeczy do załatwienia przez komputer… Jak to śpiewał Sidney Polak: Zaplanowałem dzisiaj bardzo fajny wieczór. I ma to równie sarkastyczny wydźwięk, co w jego utworze www.tekila.pl

Internet włączę, bo mam w domu szybkie łącze
i tak jak zawsze upijemy się tu
internautki już rozgrzane siedzą w domach
i czekają na małe wu, wu, wu.

Różnice z moją sytuacją:
– nie „upijemy” tylko „upiję”, bom sam jak palec 🙁
– internautki nawet jeśli siedzą, to mają mnie w głębokim poważaniu i nie czekają, że do nich napiszę, więc sobie daruję 🙁
– nie mam tequili, tylko zwykłą wódę 🙁

Sobieski i jego świta

Teoretycznie zapraszam wszystkich zainteresowanych, ale szanse, że to przeczytacie zaraz po napisaniu (tj. 17.07.2011, g. 0:05) są niewielkie, nie każdy jest z Krakowa, a nawet jak ktoś jest – zanim to przeczyta i przyjedzie, to ja albo nie będę już w stanie otworzyć, albo temat dawno „przeminie z wiatrem”.

Cóż, to za zdrowie wszystkich znajomych i nieznajomych, przyjaciół i wrogów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *