Nie chcę mieć dzieci

Tym wpisem sobie nagrabię u większości kobiet, które tu kiedykolwiek zajrzą, ale w sieci obserwuję taki zmasowany atak na promowanie posiadania dzieci, że nie sposób tego nie skomentować. Idzie wiosna, to na portalach na około tylko uśmiechnięte obrazki mąż, żona, dziecko na spacerze itp. Same słodziutkie słówka, aż się niedobrze robi. Wszyscy na około przedstawiają tylko jedną stronę medalu, tak jakby zrobienie sobie dziecka oznaczało samą bezkresną radość, żadnych trosk.

To, że najpierw kobieta musi 9 miesięcy dźwigać rosnący bęben, później nie zawsze (zaryzykowałbym stwierdzenie: rzadko) wraca do swojej poprzedniej figury, wyglądu i samopoczucia (choćby skrzętnie pomijany temat tabu nietrzymania moczu po porodzie, przecież to takie niemedialne, a fe! cud, że o cellulicie ktokolwiek czasem napomknie). Przy okazji jeśli kobieta pracuje – ryzykuje utratę pracy, bo spójrzmy prawdzie w oczy – jeśli pracodawca ma przyjąć na stanowisko kobiety w ciąży, później na macierzyńskim, kogoś nowego, kogo musi wdrożyć itd. to później taka osoba, będąc na bieżąco, jest po prostu lepszym kandydatem w wielu przypadkach, aby pozostać na zajętym stanowisku, niż kobieta mająca małe dziecko, które może chorować itp., w efekcie jako pracownik będzie mieć na głowie swoje prywatne sprawy i dodatkowo nie jest na bieżąco. Pracodawcy czekają na koniec macierzyńskiego, potrzymają jeszcze chwilę i „redukcja etatów”.

Dziecko samo sobą się nie zajmuje, trzeba do niego wstawać po nocach, trzeba także być w stanie podołać finansowo, bo pieluszki i posiłki za darmo nie są. Dziecko nie bawi się cały czas, dla świeżo upieczonych rodziców niekiedy zaskoczeniem okazuje się, że ich synuś/curusia potrafi drzeć ryja pół dnia na pełen regulator. Wrzucanie fotek na facebooka i chwalenie się znajomym wiecznie nie trwa. Tym się można „jarać” dzień, dwa, ale nie miesiąc, nie rok. Dalej nadchodzi okres szkolony, trzeba pomagać, znosić bunty, umiejętnie wychować, żeby coś z tego człowieka wyrosło, a na koniec wcale nie jest powiedziane, że Ci się odwdzięczy, na starość i tak można zostać samemu, zwłaszcza w chorobie, bo przecież dziecko ma swoje sprawy i swoje życie, musi stworzyć kolejnego obywatela.

Media prezentują jednostronny obraz rodzicielstwa jako zajebistego okresu wypełnionego spacerkami, dziubdzianiem się z dzidziusiem, chwaleniem się po sieci na nk, facebookach, wśród znajomych i rodziny, ale o ciemnej stronie się nie dowiecie, dopiero jak się w to wpakujecie, to się okazuje, że tych radości, to jest może z 10%.

Dlatego rodzi się pytanie: po co mieć dzieci? Nigdy od nikogo nie usłyszałem żadnej konstruktywnej odpowiedzi, tylko te same powtarzane slogany:

1) Bo na starość zostaniesz sam(a).
– To, że naprodukuję bachorów nie oznacza, że będą na starość koło mnie latać, mogę równie dobrze na starość wziąć sobie pieska.

2) Bo rodzicie chcą wnusia.
– Co to za argument? To moje życie, czy ich? Chcą kontakt z dzieckiem – niech sobie zrobią, są znane przypadki, że kobiety po 50 zachodzą w ciążę.

3) Bo wszyscy znajomi mają.
– Równie niedorzeczne. Wszyscy mają Mambę, mam i ja? Dziecko to dom, samochód, że każdy musi mieć? Chwalą się wśród znajomych, ale o ciemnej stronie rodzicielstwa nie powiedzą, bo głupio, bo by to brzmiało, jakby nie kochali swojego dzidziusia, więc trzeba udawać, że jest super zajebiście i wrabiać kolejnych.

4) Bo społeczeństwo jest tak skonstruowane, że młodzi robią na starszych i nie będzie miał kto na starszych robić.
– Co mnie to obchodzi? Większość ludzi teraz do wieku emerytalnego nie dożywa, ja także mam na to małe szanse, zresztą wolę sobie sam na siebie odłożyć, niż żerować na czyjejś pracy.

5) Bo będzie fajnie, będziemy chodzić na spacerki, bawić się, śmiać.
– Zmieniać pieluchy, wstawać po nocy, kłaść kasę, poświęcać czas, wychowywać, uczyć, a na koniec możemy kopa w tyłek dostać.

6) Bo ja muszę mieć/chcę mieć.
– Po co? Dlaczego? Konstruktywny argument poproszę.

Coś pominąłem?

Media pompują wokół kobiet aurę, w której nie można, tylko TRZEBA mieć dziecko. Nie masz, to nie jesteś kobietą „spełnioną” (kto to wymyślił?) Żałosne jest, gdy widzę jak się dziewczyny rozpływają nad zdjęciami dzidziusiów na facebookach/nk, inaczej oczywiście nie można, bo wyjdzie, że jesteś złą kobietą, jak kobieta może nie kochać dzieci? Kobieta MUSI kochać dzieci, bo to jej OBOWIĄZEK! Czyli zaklinania tematu ciąg dalszy.

Oczywiście popieram każdego, kto dziecko mieć chce, wie, że da sobie radę z wychowaniem, ale to musi być przemyślana decyzja, a nie w stylu „ja chcę pieska”, a później jak się znudzi to w kąt. Z dzieckiem tak się nie da. To nie zabawka, nie obiekt do chwalenia się wszem i wobec (zwłaszcza, że są ludzie, którzy mają to gdzieś), tylko przede wszystkim obowiązek, poświęcenie.

Ja po prostu dzieci mieć nie chcę, bo nie widzę w tym żadnej korzyści, tylko wpakowanie się w kolejny życiowy zakręt, z którego nie wiadomo co wyniknie. Mam wystarczająco dużo innych kłopotów/problemów, a posiadanie dziecka uważam za kolejny i to nie ulegnie zmianie. Mało tego – pogłębia się, jak widzę jak teraz wygląda wychowywanie pociech – sio na podwórko, przed blok, czy gdziekolwiek, niech się same sobą zajmują, a później szczyle po 10 lat walą takim słownictwem na ławkach, że sam Boguś Linda by się powstydził w Psach tak mówić, oczywiście fajeczki, co odważniejsi, nieco starsi eksperymenty z piwkiem, czy czymś mocniejszym, później „JP na 100%” i inne żałosne objawy braku wychowania nastolatków. Tak wygląda wychowywanie w XXI wieku. Ja dziękuję, postoję.

Jedno przemyślenie na temat “Nie chcę mieć dzieci

  1. Jestem kobietą ale czytaj dalej bo też nie sądzę abym chciała mieć dziecko.
    1. kobiety bardzo się zmieniają po ciąży – pal licho że fizycznie ale głównie psychicznie. Byłeś dla niej tym jedynym a teraz drażnisz i przeszkadzasz, bo wg. mojej siostry i wszystkich niegdyś najlepszych przyjaciółek dopiero do dziecka odczuwają tą jedyną prawdziwą miłość i hojrakują : A po co ci facet?

    2. miłość matki jest bezkresna – z tym akurat mogę się zgodzić (patrząc na moją Mamę) ale czemu nie może iść w parze z miłoścą do równoprawnego współtwórcy nowego obywatela? no bo nie i już

    3. kobieta zaniedbana i zapuszczona (bo wszystko poświęca, kupuje i odkłada dziecku wymagając tego samego od męża/faceta) dziwi się że olewany współtwórca dziecka odchodzi z cienia do innej kobiety i kwituje to słowami: Jak on mógł mi to zrobić przecież urodziłam MU dzieci! Przede wszystkim dzieci w większości chcą kobiety a nie mężczyźni, a poza tym nie było mowy o olaniu faceta gdy pojawi się dziecko, więc trochę to nie fair
    4. Jeżeli jeden szczeniak potrafi sterroryzować cały blok, to jaka myśl się od razu nasuwa?
    5. Na starość dzieci mają swoje rodziny a matka emerytka wstydzi się prosić o jedzenie czy pomoc finansową – no bo przecież dziecko na dorobku. A dziecko
    zapomniało już oczywiście jak ciężko było rodzicom za komuny je żywić, ubierać i wychować na dobrego człowieka. Czy aby na pewno na dobrego? A komunę zna z filmów Barei to się trochę pośmieje, albo będzie wolało obejrzeć amerykańską komedię o pogoni za pieniądzem i podkładaniu sobie świń – to przecież bliższe prawdy o życiu. Jego życiu.
    6. Mówisz dziecku: Nie postępuj w ten sposób, nie rób tak. Ono spyta: bo co mi zrobisz? Przecież koledzy też tak robią.
    Przeraża mnie sposób w jaki dzisiejsze dzieci odnoszą się do rodziców. Nawet jak leci tzw. życiowy program np. idiotyczne Trudne sprawy, to problemem nie jest tam wyzywanie rodzica, wyśmiewanie go czy wyrzucanie z pokoju, mówienie że żarcie które gotuje wychodzi bokiem bo chińszczyzna jest lepsza itd. To są normalne zwroty i codzienne zachowania, a problemem jest zupełnie inna historia. Czyli wynika z tego że taka codzienność jest ok i panuje w wielu domach no to się pytam – jak mam wychować dobre i miłe dziecko skoro i tak wpływ zewnętrzny ZAWSZE jest silniejszy niż prośby i rady wapniaka?
    Smutny ten mój wpis ale za to Cię rozumiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.