Palenie i picie kontra… mądrzenie

Nałogowym palaczom oraz alkoholikom przydałaby się wizyta w dowolnym szpitalu onkologicznym. Jeśli oczywiste argumenty do nich nie trafiają, to może widok zatłoczonego szpitalu, ludzi leżących na łóżkach w korytarzach, bo nie ma miejsc (lub odsyłanych w skrajnych przypadkach z kwitkiem) i wyjących z bólu, wymiotujących lub nie mogących się poruszać o własnych siłach i załatwiających się pod siebie byłby bardziej przekonywujący? Akurat tak się zdarzyło, że w piątek musiałem odwiedzić takie miejsce. Na szczęście osoba, którą odwiedzałem nie była (jeszcze) w aż tak strasznym stanie, ale jest nieuleczalnie chora i zapewne zdaje sobie z tego sprawę. Lata palenia papierosów robią swoje…

Po co i jak ludzie zaczynają palić/pić nałogowo? Przecież będąc młodszymi nie znamy smaku papierosów i alkoholu. Są to dla nas rzeczy obce i kiedyś następuje ten pierwszy raz. Po co? Zwykle dla szpanu, bo wtedy jeszcze papierosy nie pomagają nam się „odstresować”, nie wiemy, że mają takie „właściwości”. Nie wiemy, że alkohol pozwala zapomnieć o złych wspomnieniach i utopić smutki (chwilowo). Chęć nie bycia „gorszym” w grupie pcha nas do spróbowania raz, drugi. Później chcemy sami i tak się zaczyna. W przypadku alkoholu, gdy jeszcze korzystanie z tej używki zdarza się rzadko, z jakiejś okazji, to jeszcze można zrozumieć, ale jak już każdy dzień rozpoczyna się i kończy browarkiem, lampką wina lub czymś mocniejszym, to sorry, ale to normalne nie jest, szczególnie jeśli nie wypicie tej dziennej dawki powoduje rozdrażnienie itp. W szpony nałogu wpaść łatwo, wyjść… niby się da, ale po tym co widzę wokół siebie uważam, że nigdy w 100%, do końca życia trzeba się pilnować, żeby nie wrócić. Zresztą na pewno wielu z Was zna palaczy, którzy jak w dowcipie mówią: rzucanie palenia jest łatwe, robiłem to już dziesiątki razy…

Miałem w życiu cztery przykłady jak papierosy i alkohol skutecznie niszczą życie – zarówno w przenośni, jak i dosłownie (jedna osoba zmarła z powodu astmy wywołanej paleniem – udusiła się w potwornych męczarniach, druga na raka z powodu wieloletniej choroby alkoholowej, trzecia była tą odwiedzaną, która sprowokowała tekst – rak, czwarta – zniszczone życie i zdrowie przez alkohol, zapewne ciąg dalszy nastąpi niebawem). Na pewno nie jestem w tym sam – wokół nas wiele podobnych sytuacji, ale mimo, że nawet znajomi palacze takie przypadki znają też, mieli styczność – i tak palą. Gdzie tu logika? Chcecie umrzeć w samotności w szpitalu na łóżku w korytarzu wśród lamentów „towarzyszy” z łóżek obok, może nawet w swoich ekskrementach, jak śmieć? Palcie dalej, pijcie dalej! 🙂 Każdy jest wolny i ma prawo robić to, co chce, ale pamiętajcie, że na większość los szykuje nagrodę na końcu drogi (oczywiście nie na wszystkich – nie każdy palacz umiera na raka, a alkoholik na marskość wątroby itp., ale to nie jest argument, bo z drugiej strony jest udowodnione, że palenie i picie wydatnie zwiększa szanse na takie akcje, więc na własne życzenie zwiększacie szanse na swój marny koniec).

Ja na szczęście uratowałem się zarówno przed nałogowym paleniem papierosów, jak i nadmiernym spożywaniem alkoholu, który zresztą nawet mi nie smakuje i to chyba dobrze – kiedyś kumpel powiedział mi, że jakby alkohol zaczął mi smakować, to miałbym problem – alkohol nie ma dobrze smakować 😉 Z biegiem lat coraz bardziej zwracam uwagę na palenie u innych (picie może mniej, choć jeśli trafiłby mi się nałogowiec, to zapewne by mnie to raziło). Oczywiście nie słownie, w końcu tak jak kiedyś pisałem – i tak dobre rady wszyscy mają w tyłku, nie ma sensu zwracać komukolwiek uwagę na cokolwiek. Nie to, żeby czyjeś palenie mi przeszkadzało – często niepalący argumentują prześladowanie palących tym, że dym ich zatruwa – nie, ja się tym nie przejmuję. Bardziej dlatego, że szkoda mi osób palących. Widziałem, co widziałem (nie raz) i ta niefrasobliwa lekkość słów „eeee, kiedyś rzucę”, „ograniczam” pewnego dnia zmienia się w płacz. Jednego dnia kilka słów od lekarza rozwala życie w gruzy, a marzenia pięknej starości pozostaje zamienić na godne przeżycie ostatnich kilku miesięcy, budząc się z wyrokiem każdego dnia, nie raz samotnie w szpitalu.

Nic nikomu nie mogę kazać, nikt nie musi w ogóle moich słów potraktować z należytą powagą, ale jeśli to czytasz drogi czytelniku, chociaż przemyśl, czy warto? Czasu później nie cofniesz. Może to zabrzmi brutalnie na koniec, ale gdy widzę, że wieloletni palacz chory na raka nagle zaczyna płakać nad swoim losem, to niestety mu nie współczuję. Czemu? Bo każdy wie, czym kończy się palenie – jest wystarczająca ilość informacji w mediach, a nikt nikomu fajki do gęby na siłę nie wepchnął. Każdy sam jest panem i kowalem swojego losu. Wiedział? To czemu teraz beczy? Jeszcze bardziej brutalnie: osoby, u których rak wywołany jest bezspornie wieloletnim paleniem lub chorobą alkoholową moim zdaniem nie powinny być leczone na koszt państwa/obywateli, bo czemu mam płacić za leczenie kogoś, kto sam na siebie świadomie sprowadził chorobę? Masz pieniądze na fajki? To odkładaj też na lekarzy na starość! Czasami potrzebne są pieniądze na leczenie dzieci (oczywiście o ile choroba dzieci nie jest spowodowana bezmyślnością rodziców, np.: kobieta w ciąży pali lub pije – jak coś takiego widzę, to bym zabił taką kobietę gołymi rękami – albo się chce mieć dziecko i się do sprawy podchodzi poważnie odstawiając używki na bok, albo lepiej sobie dać spokój, bo o tragedię nie trudno), czy młodych ludzi, to zamiast tego trzeba je pakować w nałogowców będących winnymi samym sobie.

Szkoda, że zwykle ludzie mądrzeją tak późno, za późno, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie.

Aktualizacja 25.02.2011
Osoba będąca przyczyną powstania tego tekstu niestety zmarła wczoraj wieczorem. Gdyby doczekała do planowanej kolejnej chemii, jej życie przedłużyłoby się być może o kilka miesięcy, doczekałaby do wiosny, żeby jeszcze pocieszyć się pięknem (i okrucieństwem) otaczającego świata. Nie udało się…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.