Krótkowzroczność

To niebywałe jak bardzo krótkowzroczni są ludzie. Tu się zrobi tak, tam srak i jakoś będzie. Na razie jest spoko, to po co się martwić? A później? Później scenariusz jak zwykle – płacz, zgrzytanie zębów. Po raz kolejny okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak się nam wydaje, nie wszyscy tacy, jakimi wydawali się być. Złota zasada życia to zabezpieczać swój tyłek tak dobrze jak to tylko możliwe. Jeśli ktoś stwierdza, że nie, bo mu się nie chce, bo po co się męczyć, jak niby coś się ma – dla mnie jest idiotą.

Umiesz liczyć – licz na siebie. I nigdy, przenigdy nie opieraj się na nikim w 100% finansowo, bo się uzależniasz! Wystarczy raz wejść do tej rzeki „uzależnienia” i już nigdy się nie wyjdzie, bo w życiu naprawdę nigdy nic za darmo nie ma. Na początku wydaje się fajnie, ale w mgnieniu oka stajesz się niewolnikiem drugiej osoby, która Cię utrzymuje. Często widać to w relacjach kobieta-mężczyzna, gdy to facet pracuje, a kobieta sprowadza się do roli kury domowej. Wiecie drogie „kurki” jak to się kończy? Zero przyjaciół, zero własnego życia – poświęcenie całości dla żywiciela, który przecież pracuje i Cię utrzymuje. Stajesz się „przynieś, podaj, pozamiataj”. Miłość i zauroczenie wiecznie nie trwają, a na otrzeźwienie może już nie być czasu. Życie jest jedno.

Każdy jest Panem swojego losu. Z pozdrowieniami dla „kurek” domowych, które obdarły się z własnego życia na własne życzenie. Nie. Nie ma drogi powrotnej, to bilet w jedną stronę. Raz zwalonego życia nie da się naprawić. To nie dekoder z HDD, żeby cofać błędy. Widziałem na własne oczy taki przypadek w rodzinie – drogę na dno, każdy jej dzień, miesiąc, rok – przestrzegam! Chociaż co to da? Gdzieżby mnie ktoś słuchał…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *