Dobre rady

Nigdy nie udzielaj nikomu dobrych rad. Nikt ich nie słucha, bo zawsze każdy uważa, że prowadzi swoje życie w najlepszy sposób i w najlepszym kierunku. Nawet jeśli widzisz, że ktoś idzie na dno – nie pomagaj mu, bo jeśli dna nie dosięgnie, nie zrozumie swojego błędu. Zresztą i tak pomoc odrzuci, Ciebie oskarży o wchodzenie z butami w swoje życie i stracisz tylko bliską osobę. Niestety świat jest skonstruowany tak, że każdy sam musi odrobić swoją lekcję, bo tak jak w nauce – jeśli zrobisz coś za kogoś, ten ktoś się tego nie nauczy, tylko zaliczy i w przyszłości popełni ten sam błąd.

Ponieważ życia nie można też cofać – czasami lekcje są dotkliwe, ale potrzebne. Oczywiście popełnienie błędu i zawalenie czegoś nie chroni automatycznie przez popełnieniem tej samej pomyłki w przyszłości, ale to już musi zależeć od samego zainteresowanego. Pomagając komuś uniknąć życiowego błędu nic nie zyskasz, na wdzięczność nie licz, a do tego nie ma lekcji, nie ma nauczki – chroniony nie uczy się niczego i bez problemu zrobi to samo w przyszłości. Po co więc? Daj sobie spokój i patrz – niech się pali, niech się wali – lepiej skup się na swoich problemach, bo możesz samemu zawalić. To może brzmieć egoistycznie, ale tak naprawdę to altruizm w najczystszej postaci. Dajesz komuś szansę przekonania się samemu, że zrobił źle. Żadna dobra rada nie będzie mieć takiej mocy, żadna pomoc nie uświadomi wszystkich możliwych następstw swoich błędów.

Oczywiście może być ciężko stać z boku i patrzeć, ale naprawdę nie warto ingerować i mieszać się w nie swoje sprawy. Chcesz być Chrystusem? To się spóźniłeś o jakieś 2000 lat…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *