Niebieski drin :)

Ha! Byłem sobie z nudów w Biedronce (aka Stonce) coś kupić na weekend nadającego się do jedzenia. Tak chodzę i chodzę aż tu nagle mój wzrok przykuł niebieski drin w butelce a’la browar. Nie wiem po ile to było, na pewno też się tym nie nawalę, bo tylko 5%. W rozwinięciu fotka tego cuda, oparte na Blue Curaçao (mimo że niebieski, to paradoksalnie robi się go z pomarańczy).

Niebieski drin z Biedronki
No i co Wy na to? Mam jeszcze w lodówce dwa Desperadosy, w sam raz na kolejny samotny piątkowy wieczór… Może coś skrobnę dziś jeszcze, bo dwa tematy chodzą mi po głowie… A blue drin się chłodzi na razie, ciepłego wszak pić nie wypada 😉

Jedno przemyślenie na temat “Niebieski drin :)

  1. Uzupełnienie: niebieski drin smakował jak oranżada – zdradliwe, jakby miał więcej niż 5% to bym mógł śmiało w alkoholizm popaść, bo smaczne i śmiesznie wygląda 😉 Ale jako że mało procentów to mój werdykt: można pyknąć czasami w ramach rozrywki, ale w moim rankingu przykładowo browara nie wyprze 😉 (a poza tym bardzo rzadko w ogóle coś procentowego spożywam – raczej stronię od tego typu rozrywki 😉 )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.